Na skróty

 

 

 

To się przyda

Co zabrać na rejs

Pogoda

Nurkowanie

Wędkarstwo

logo foresail

ForeSail d.o.o.

Matika 27

51 312 Brod Moravice

NIP 21906450076

Nie tak miało być ale bierzemy życie jakim jest. Myślę, że nie moglibyśmy być w lepszym miejscu niż jesteśmy. Jak to się w ogóle zaczęło?

W marcu doszliśmy do wniosku, że trzeba się w końcu spakować i wyprowadzić już na stałe na Led Zeppelin. Zamknęliśmy wszystkie swoje sprawy i byliśmy gotowi na zmianę. Ta myśl chodziła już za nami długo. Sytuacja z wirusem w ogóle jej nie przyćmiła. Plan był taki, 9 marca jedziemy samochodem do Chorwacji i zawozimy część swoich rzeczy. Po około tygodniu wracamy po kolejną partię gratów bo przecież cały dorobek życia nie wejdzie do osobówki. Mieliśmy wrócić na dwa tygodnie do Polski, żeby już na stałe zostać na łodzi.

Życie w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. A jak się żyje na morzu? Czy jest powód aby się o nas martwić? Spędzamy Święta Wielkanocne w izolacji na Led Zeppelin    Życie w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. A jak się żyje na morzu? Czy jest powód aby się o nas martwić? Spędzamy Święta Wielkanocne w izolacji na Led Zeppelin

Kiedy 9 marca dojechaliśmy na miejsce nic nie wskazywało na to, że nie uda nam się wrócić. Na granicach nie było kontroli, w trasie również. Wszystko wyglądało jakby na świecie nic się nie działo. Niepokojące wieści zaczęły do nas docierać już w środę 11 marca. W czwartek już było wiadomo na 100%, że część krajów na naszej drodze zamyka granicę a w Polsce lotniska przyjmują samoloty do soboty do północy. I co teraz? Mieliśmy do wyboru utknąć w Polsce na kwarantannie, lub zostać na Led Zeppelin. Decyzja nie była łatwa bo człowiekowi w takich chwilach różne rzeczy przychodzą do głowy. Troska o rodzinę, nasze bezpieczeństwo, dostęp do opieki medycznej oraz to czy w trakcie drogi do domu gdzieś nie utkniemy. Zdecydowaliśmy że zostaniemy w Chorwacji, w izolacji na wodzie. Mój brat, który przyjechał z nami musiał wracać do kraju. Udało mu się kupić bilety na jeden z ostatnich lotów do Polski. Wylądował chwile przed 23.00. Dotarł cały i zdrowy jednak nie bez przygód i kontroli.

Co dalej? Na zamknięcie granic przez Chorwację również nie trzeba było długo czekać. Dochodziły Nas słuchy, że kilku naszych rodaków „poproszono” o opuszczenie Chorwacji. Tego nie chcieliśmy. Te informacje do tej pory nie są potwierdzone ale wzbudziły w nas niepokój. Regularnie otrzymywaliśmy sms-y, że powinniśmy się zgłosić na Policję lub do Straży Granicznej. Po konsultacji z naszym znajomym Chorwatem zgłosiliśmy swój pobyt w Civilnana Zaštita, i problem rozwiązany.

          

Mija już półtorej miesiąca jak tu jesteśmy. Opowiem Wam trochę jak to wygląda. Naszym źródłem informacji i nowych obostrzeniach jakie są wprowadzane w kraju jest ta strona https://www.koronavirus.hr/ . Nie mamy telewizji a nasz Chorwacki jest na poziomie „Kali jeść, Kali spać” więc z radia też nie wiele się dowiemy. Jeszcze przez pierwsze dni wszystko było normalnie otwarte więc udało nam się zakupić kilka potrzebnych rzeczy aby przeprowadzić drobne prace konserwujące na jachcie. W końcu trzeba się czymś zająć. Z dnia na dzień dostępność pomału spadała, zamykały się sklepy i punkty usługowe. Te które pozostały otwarte i tak nie miały za dużo towaru. Jeżeli chodzi o artykuły spożywcze większych braków nie zauważyłam, poza tym że od dawna nie ma już na półkach drożdży. Wszędzie wprowadzono obowiązkową dezynfekcję rąk, ograniczenia co do osób przebywających w sklepach. Zaleca się korzystanie z maseczek i rękawiczek. Do małych sklepików ludzie wpuszczani są pojedynczo. Nasz okoliczny sklepik zainstalował dla Pań z obsługi wielką szybę aby nie miała kontaktu z klientami. To sklepu wchodzimy pojedynczo, każdy się stara aby zakupy poszły sprawnie i szybko gdyż godziny pracy też zostały znacznie skrócone. Duży market odwiedziliśmy z dwa razy aby zrobić zapasy. Ludzie omijają się szerokim łukiem i zachowują dystans przy kasie. Na półkach nadal nie brakuje towaru, ceny z moich obserwacji pozostały bez zmian. Od początku kwietnia jest zakaz opuszczania miejsca swojego pobytu. Zakaz poruszania się między miastami, pilnuje tego wojsko, policja jak również Civilna Zaštita. Nawet w tak małej miejscowości jak ta w której się znajdujemy, widujemy ich codziennie. Nie ma zbędnych tłumaczeń, że jadę bo mam ważną sprawę. Aby się przemieszczać trzeba mieć przepustkę, tak zwany e-pass.

Życie w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. A jak się żyje na morzu? Czy jest powód aby się o nas martwić? Spędzamy Święta Wielkanocne w izolacji na Led Zeppelin          Życie w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. A jak się żyje na morzu? Czy jest powód aby się o nas martwić? Spędzamy Święta Wielkanocne w izolacji na Led Zeppelin

Wiele firm nie pracuje. Marina, która jest właścicielem keji przy której stoimy również. Pojawia co drugi dzień nasz „chorwacki przyjaciel" żeby sprawdzić czy wszystko jest dobrze. Dogląda również nas :) Dbając o to aby nic nam nie brakowało. Ta pomoc jest nieoceniona w momencie gdy większość miejsc zostało zamknięte, a nam nie wolno opuszczać miejscowości. Ktoś by powiedział „co za problem pojechać gdzieś, trzeba mieć pecha aby złapali akurat Ciebie”. Ja jednak uważam, że po co się narażać. Jesteśmy tutaj tylko gośćmi więc staramy się przestrzegać zasad. Parę dni temu otrzymaliśmy paczkę z Polski. Przesyłka składała się głównie z materiałów do naprawy, konserwacji i sprzętu takiego jak szlifierka, wkrętarka itd. Ten zastrzyk asortymentu pozwolił nam nie przerywać prac. Mając tyle wolnego czasu możemy zrobić rzeczy, które zazwyczaj się omija bo są nieistotne i nie mają wpływu na bezpieczeństwo. Przykład? Lampka, która już nie błyszczy się tak jak kiedyś, czy ryski na szafkach. Czasu mamy dużo, możliwości trochę mniej ale działamy. Pewnie interesuje Was czy pływamy? Na razie nie, jest to również związane z zakazem opuszczania miejsca pobytu. Jednak zakaz pływania nie został wprowadzony, a przynajmniej tak mi się wydaję. Jak już wspominałam „kali jeść, kali pić”

Właśnie mijają święta, pierwsze bez bliskich i z dala od domu. Chociaż tutaj przytoczę mądre słowa Mateusza: „przecież jesteśmy w domu”. Tak to prawda, Led Zeppelin został oficjalnie naszym domem już na stałe. Nasze święta wyglądały pewnie jak każdego z Was. Zrobiliśmy pisanki i kilka tradycyjnych dań na śniadanie. Złożyliśmy życzenia sobie i najbliższym, oczywiście online. Są to dni odpoczynku i refleksji. Po świętach mają zostać ogłoszone kolejne zmiany. W którą stronę, tego jeszcze nie wiemy. Sytuacja wydaje się być opanowana. Chorwaci jednak nie są tak dobrej myśli jak my. Uważają, że wirus jest gorszy niż wojna i obawiają się o swoje życie. Nie chcą otwarcia granic gdyż boją się, że wraz z turystami wróci krytyczna sytuacja związana z wirusem. Bardziej zależy im na tym żeby mieć zdrowie, niż dochody. Wracając do tematu ogłoszenia kolejnych zmian przez Chorwację. Nie wiemy czy wiązać się to będzie z kolejnymi obostrzeniami czy z przywracaniem wszystkiego do normalności. Cześć z Was planuje odwiedzić nas w te wakacje i my wierzymy w to, że się to uda. Nie chcemy zmieniać planów, musimy się tylko dostosować do nowej sytuacji aby zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo nasze i Wasze.

Tak wygląda na tą chwile życie naszymi oczami. Nie tracimy optymizmu i czekamy na lepsze jutro.

Życie w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. A jak się żyje na morzu? Czy jest powód aby się o nas martwić? Spędzamy Święta Wielkanocne w izolacji na Led Zeppelin          Życie w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. A jak się żyje na morzu? Czy jest powód aby się o nas martwić? Spędzamy Święta Wielkanocne w izolacji na Led Zeppelin

 

Życie na jachcie podczas pandemii COVID-19

13 kwietnia 2020
logo foresail

WROĆ DO BLOGA