WROĆ DO BLOGA

logo foresail
Reportaż z rejsu, który odbył się w kwietniu 2017, zaraz przed majówką. Start z Mariny Alimos Kalamaki w kierunku wysp Kythnos, Serifos, Paros Naxos, Siros.
30 kwietnia 2017

Cykady na Cykladach

Grecja Kwiecień w Grecji? Ktoś mógłby pomyśleć, że nie jest to najlepszy pomysł bo zimno i w ogóle wszystko na nie. Nie dla Nas. Kwiecień okazał się strzałem w dziesiątkę, wiosna w Grecji jest bajeczna a słońce przyjemnie grzeje. Na swój cel wybraliśmy Cyklady, archipelag licznych wysp z których odwiedziliśmy w ciągu naszego tygodnia aż 5. Kameralna załoga tak więc mniejszy jacht. Ponownie Bawaria ale tym razem 42 Cruiser. Startujemy w Atenach w marina Alimos (Kalamaki), łatwy dojazd z lotniska jak i z centrum miasta. Już przy wejściu przywitało nas grono pomocnych ludzi oferujących usługi zakupów przez Internet z dostawą do jachtu. Jest to znaczne ułatwienie natomiast trzeba się liczyć z tym, że ceny są wyższe niż w pobliskich sklepach i marketach. Odbiór jachtu u naszych greckich kolegów rozciągnął się w czasie jednak wszystko w bardzo miłej atmosferze.

Reportaż z rejsu, który odbył się w kwietniu 2017, zaraz przed majówką. Start z Mariny Alimos Kalamaki w kierunku wysp Kythnos, Serifos, Paros Naxos, Siros.

Port opuściliśmy jak zawsze w niedzielę rano i podążyliśmy w kierunku naszego pierwszego celu jakim była wyspa Kythnos (Kithnos). Na wyspie znajdują się dwa porty ale my zawinęliśmy do Lutry i to był najlepszy wybór. Miasteczko kameralne ale bardzo urokliwe. Zapewniło nam wszystko czego potrzebowaliśmy a nawet więcej. Największą atrakcją były gorące źródła, które wpływają do zatoki. Woda ma 38 stopni i jak twierdzą Grecy właściwości lecznicze. Nocna kąpiel przy blasku gwiazd to coś co wspominamy do dziś i pewnie jedno z miejsc do których powrócimy. Rano po śniadaniu rozpoczęliśmy naszą drogę na Serifos (Seriphos). Wyspa ta ma tylko jeden port – Livadhi, który mieści się w zatoce o tej samej nazwie. Zatoka chroni od wiatru a z jej krańców rozpościera się piękny widok na port. W mieście wypożyczyliśmy skutery aby dostać się do największej atrakcji tej wyspy jaką jest stare miasto Chora na wzgórzu. Mimo iż po samym mieście nie ma możliwości poruszania się skuterami ze względu na liczne schody i tak pokonaliśmy większość drogi na dwóch kołach. Na samej górze jest mały kościółek z charakterystyczną dzwonnicą. Pięknie z tego miejsca widać port, w którym stał nasz jacht. Od kolejnej wyspy Paros dzieliła nas długa droga ale towarzyszyły nam w niej Delfiny, które podczas naszego pobyty spotkaliśmy wiele razy. Niesamowite stworzenia, towarzyskie i sympatyczne. To naprawdę duża radość oglądać te ssaki w swoim naturalnym środowisku, wolne. Cumowaliśmy w miejscowości Naousa. To miasto żyjące całą dobę. Mnoga ilość barów kafejek i restauracji. Port znajduję się w sąsiedztwie starego portu rybackiego, koniecznie trzeba go zobaczyć. Miasto nie pozwoliło nam spać, udzieliła nam się jego energia i do późna spacerowaliśmy białymi uliczkami. Grecy się nigdzie nie spieszą więc i nam się to udzieliło. Po późnym śniadaniu ruszyliśmy w stronę Naxos. Ta wyspa znacznie różni się od pozostałych, jest bardzo zielona, pełna sadów, winnic i gajów oliwnych. Wchodząc do jedynego na wyspie portu Naxos widzimy okno Apollina czyli fragment niedokończonej świątyni, która miała stanąć na cześć tego boga. Przypłynęliśmy dosyć wcześnie więc mieliśmy dużo czasu na zobaczenie tej największej wyspy Cyklad. Oczywiście nie byłoby to możliwe na nogach więc wypożyczyliśmy Quady i ruszyliśmy w drogę po zielonej wyspie. Moim zdaniem jest no najbardziej efektywny sposób aby poznać tą wyspę a jest naprawdę bajeczna. Dla zainteresowanych, koszt wypożyczenia Quada to jedynie 20 euro za cały dzień więc warto szczególnie że są to pojazdy dwuosobowe. Po kilkugodzinnej przejażdżce po bezdrożach spaliśmy jak dzieci. Ze względu na to iż nasz urlop zbliżał się do końca za kolejny cel wybraliśmy Siros, wyspę która mieści się na naszej drodze powrotnej do Aten. Cumujemy w Ermoupoli, miasto z marmuru. Marina w samym centrum miasta, Wychodząc na keję trafiamy prosto do restauracji. Ciekawe rozwiązanie z którym spotykamy się pierwszy raz, a które nie do końca może każdemu odpowiadać. Ale co tam, inne nie znaczy gorsze. Miasto jest piękne, marmurowe, sprawia wrażenie jakby było wielką bogatą metropolią. Nawet ulice wyłożone są marmurem. Robimy sobie pieszą wycieczkę na samą górę miasta, przewodniki piszą że jest to 800 stopni ale moje nogi twierdzą że więcej. Zawsze nas ciągnie tak wysoko, tam gdzie mamy najlepszy widok na port i nasz czekający i dzielny jacht.

Reportaż z rejsu, który odbył się w kwietniu 2017, zaraz przed majówką. Start z Mariny Alimos Kalamaki w kierunku wysp Kythnos, Serifos, Paros Naxos, Siros.

No i wracamy do Aten…. Niby tylko tydzień a tyle mogliśmy zobaczyć dzięki naszej dzielnej Bavarii 42. Jak zwykle nas nie zawiodła i sprawiła, że rejs był komfortowy i przyjemny. Ehhh… miało być pokrótce a wyszło jak wyszło – rozprawka. Tak to już jest jak pisze się o czymś co się kocha, nigdy nie brakuje słów.

Reportaż z rejsu, który odbył się w kwietniu 2017, zaraz przed majówką. Start z Mariny Alimos Kalamaki w kierunku wysp Kythnos, Serifos, Paros Naxos, Siros.

ForeSail d.o.o.

Stjepana Radića 41

22 000 Šibenik

NIP 21906450076

logo foresail

To się przyda

Co zabrać na rejs

Pogoda

Nurkowanie

Wędkarstwo

Na skróty